30.11.16

Aktualizacja włosów w listopadzie

Hej !
U nas już zima na całego a u Was? :) Przeglądając wpisy aż się za głowę złapałam, że ostatnia aktualizacja włosów była w lipcu! Dzisiaj więc postanowiłam uaktualnić dla Was ich pielęgnację oraz pokazać w jakim są stanie. Sięgnęłam znów po suplement z drożdżami, co prawda w dużej mierze jest to związane z pogorszeniem się stanu mojej cery, ale liczę również na kilka dodatkowych cm na włosach. W końcu w listopadzie udało mi się odwiedzić moją fryzjerkę i obciąć te nieszczęsne końcówki, które już wołały o pomstę do nieba ;) 
Zapraszam na wpis :)



 
Przed każdym myciem tradycyjnie nakładam na włosy jakiś olejek, ostatnio jest to olejek z wyciągiem z kwiatu wiśni i kwiatu róży, wcześniej zużyłam całe opakowanie do zmywania makijażu, ale zapach tak mi się spodobał, że kupiłam kolejne opakowanie z myślą o włosach. Olejek W&B nie wyróżnia się jakoś specjalnie na tle innych olejków do włosów, pięknie za to pachnie i sprawia, że włosy są mocniejsze i bardziej lśniące ( w moim przypadku jak prawie po każdym oleju). Do olejowania włosów czasem stosuję również olej arganowy lub olej lniany.  
Szampon Natura Siberica Jałowiec Syberyjski objętość i blask, skusiłam się na niego , ponieważ miał sporo pozytywnych opinii a ja szamponu żadnego jeszcze z tej serii nie miałam, Dodatkowo skusiła mnie obietnica producenta odnośnie objętości, z którą jak każda "cienkowłosa" mam mały problem. Szampon świetnie domywa wszelkie zanieczyszczenia, nie plącze włosów, możemy rozczesać je swobodnie nawet bez użycia odżywki. Ma przezroczystą konsystencję, nie obciąża włosów, pachnie lasem iglastym połączonym z mentolem ;)
Tradycyjny Syberyjski Balsam do włosów Nr 4 na kwiatowym propolisie objętość i blask. Najczęściej używam go do zemulgowania oleju z włosów, stosowałam go także samodzielnie. W moim odczuciu jest to średniak, włosy są gładkie i miłe w dotyku, ale zdecydowanie jest za "lekki" na moje włosy, po wysuszeniu były suche i szorstkie. Możliwe, że w przyszłości sięgnę po jakąś inną wersję tego balsamu. 

Niekwestionowany ulubieniec, czyli Kallos Bluebery już na wykończeniu, jak zawsze pozostawia moje włosy w dobrej kondycji i pięknie pachnące.
 Kolejna maska, na którą zawsze mogę liczyć, używam ją jednak rzadziej niż w/w, ponieważ ma w składzie proteiny. Ślicznie pachnie, a włosy po jej zastosowaniu są miękkie, gładkie, dociążone i bardziej "mięsiste".
Moja perełka jeśli chodzi o zabezpieczanie włosów przed wysoką temperaturą, miałam kiedyś wersję w żelu, którą z pewnością zakupie jak spotkam na swej drodze. Tymczasem wersja w spray'u jest praktyczna w użyciu, ślicznie pachnie, nadaje miękkość i sprężystość włosom i przede wszystkim widać jej działanie, włosy na długości są w lepszej kondycji i nie przesuszają się.

 Suplement drożdże z bratkiem stosowałam już jakiś czas temu, postanowiłam do nich wrócić głównie z powodu mojej cery, ale myślę, że jak zawsze w przypadku drożdży moje włosy również będą z niego zadowolone.

Zabezpieczanie końcówek to zadanie dla Biowax trzy oleje argan, macadamia, kokos, już jest na wykończeniu więc muszę rozejrzeć się za następcą. Przyjemne silikonowe serum, które spełnia swoje zadanie.
 Od czasu do czasu, zwłaszcza przy mojej niesfornej grzywce muszę sięgnąć po lakier do włosów. Od dłuższego czasu w tej roli dobrze spisuje się u mnie pięknie pachnąca Nivea. Nie skleja za bardzo włosów i wygląda naturalnie. Wersja Volume niestety tylko w nazwie ;)
*zdj z fleszem, włosy po umyciu i wysuszeniu z lekko odgniecioną gumką do włosów ;)

Podsumowanie :
Jestem bardzo zadowolona z faktu, że moje włosy przestały już lecieć z głowy przy każdej nadarzającej się okazji. Podczas mycia są już to ilości nie tak przerażające jak było to kilka miesięcy temu. Nie wiem, czy pomogło coś w pielęgnacji, czy może dieta ( chociaż cera się pogorszyła, więc to już w ogóle zagadka) Mam nadzieję, że nadal tak pozostanie, zaczęłam również znowu pić olej lniany, który mam nadzieję w połączeniu z drożdżami pobudzi cebulki włosowe do jeszcze szybszego wzrostu. Ostatnio miałam nieodpartą ochotę, aby ściąć włosy, mój wytyczony cel oddania włosów na perukę do fundacji jednak zwyciężył. Obcięłam końcówki, bo wyglądały już koszmarnie, podczas wizyty u fryzjerki poprosiłam o zmierzenie włosów, które nadawały by się do oddania, czyli mniej więcej od połowy karku. Ich długość to ok. 8 cm gdzie do fundacji należy oddać minimum 25 cm, jeszcze dosyć daleka droga przede mną jednak mam zamiar osiągnąć zamierzony cel i nadal mieć frajdę z pielęgnacji i zapuszczania włosów. 


Jak tam wasze włosy w listopadzie ? 


Pozdrawiam,
Justyna

14 komentarzy:

  1. Śliczne masz kochana włosy :*
    muszę przetestować Kallos Bluebery <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę! Moje ciągle lecą garściami :( może spróbuję coś doustnie brać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu spróbować produktów Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne masz włosy :) I fajnie, że nadal o nie dbasz.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Włosy masz piękne, a produkty do pielęgnacji świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach moje włosy w końcu wracają do dobrego stanu. Zaczęłam używać szamponu z Babuszki ale nr1 do tego maska z olejem z macadamii i odżyły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię maski Kallos ;) Piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten olej w swoich zapasach, ale ja planuję go zużyć do ciała;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Włosy masz bardzo ładne i sporo produktów do nich używasz:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz <3

Copyright © 2016 Polka gotuje i się maluje , Blogger