8.3.16

Body Boom, czyli peeling kawowy za 65 zł tak czy nie?

Cześć kochani :)
Dzisiaj Dzień Kobiet, dlatego wszystkiego najlepszego kobietki! 
Peelingi kawowe to jedne z moich ulubionych "zdzieraczków", które najczęściej stosuję. I chociaż na pierwszym miejscu i tak stawiam teraz masaż suchą szczotką to moja miłość do kawy pozostanie już na zawsze miłością bezgraniczną. Firma Body Boom odkąd pojawiła się na rynku zainteresowała mnie po pierwsze ze względu na wykorzystanie mojego ulubionego składnika ale także ze względu na cenę, która no powiedzmy sobie szczerze w pierwszej chwili odstrasza :) Jak się sprawdził peeling kawowy Body Boom o zapachu cynamonu (edycja limitowana na zimę) na mojej skórze?
 Zapraszam na pachnącą recenzję ;)
Informacje na opakowaniu:

Moim zdaniem świetnym krokiem marketingowym było nadanie ludzkich cech peelingowi i osadzenie go w roli naszego "przyjaciela" ;) Przynajmniej miło czyta się informacje umieszczone na upakowaniu :) 
Opakowanie:
Peeling znajduje się w papierowej torebce, szata graficzna jest bardzo zachęcająca, utrzymana w kolorach brązu :)  Opakowanie jest wielokrotnego użytku dzięki wygodnemu zamykaniu na klips, peeling pachnie tak samo kusząco zaraz po otwarciu jak i pod koniec. Dołączona jest drewniana łyżeczka, która ułatwia wydostanie peelingu w czasie kąpieli. Opakowanie ma jeden minus, ze względu na to, że jest papierowe łatwo do zachlapać wodą, dlatego ja unikałam dotykania go mokrymi rękami :)

Skład:
Bogaty, naturalny, najwyższej jakości ;) 

Moja opinia:
Konsystencja peelingu jest świetna, gęsta, zbita, ale ze względu na dodatek olejów w składzie bardzo przyjemnie rozprowadza się go na skórze. W peelingu DIY, często miałam problem, że za bardzo się zbijał i trudno było go rozprowadzić na ciele w tym wypadku takiego dyskomfortu nie ma. Zapach jest zdecydowanie zarezerwowany na chłodne miesiące, cynamon i kawa to połączenie kuszące, ale dosyć ciężkie i osoby nie przepadające za tymi nutami będzie z pewnością uwierał w nozdrza ;) Peeling nakładałam zazwyczaj raz na tydzień, czasami dwa w zależności ile miałam czasu. Masowałam swoje ciało ok. 5-10 minut a później pozostawiałam na ciele tak jak zaleca producent. Skóra po zastosowaniu jest z pewnością bardzo gładka i miła w dotyku, pachnąca, nawilżona i jakby jędrniejsza, to pewnie zasługa masażu, który wykonujemy podczas peelingu. Jednym znaczącym minusem takich peelingów jest brudna łazienka , którą musimy tak czy siak umyć. Czy używamy peelingu zrobionego z kawy za 10 zł czy takiego BodyBoom za 65 zł to i tak cała łazienka jest czarna ;) Ładny zapach pozostaje w łazience na dłuższą chwilę, tak samo uczucie wypielęgnowanej skóry ;) Peeling jest z pewnością bardzo miłym i pachnącym akcentem zimowych wieczorów, Ze względu na cenę peeling BodyBoom nie będzie gościł zbyt często w mojej łazience, chociaż zaskoczył mnie pozytywnie swoją wydajnością i przyjemnym stosowaniem.

Miałyście okazję stosować już peeling BodyBoom?
Lubicie mocne peelingi czy wolicie łagodniejsze?

Pozdrawiam,
Justyna

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam bo jestem leniem ;P miałam też wersje czekoladową a marzy mi się jeszcze kokosowa <3 Również wszystkiego najlepszego z okazji naszego święta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy produkt, ja takie peelingi kawowe robiłam sama w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cena zaporowa, wolę zrobić swój peeling kawowy w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbowałabym i kupiłabym, ale cena mnie skutecznie zniechęca...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też sama robię, ale nawet może kupię ten, ma dobry skład i jak będę miała okazję, to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele dobrego o nim słyszałam ;p Jeśli nie masz nic przeciwko wspólnemu obserwowaniu, to zapraszam, na pewno się odwdzięczę.
    Jedynie daj znać że zaczęłaś :))
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam ! Byłoby miło gdybyś zaobserwowała:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego kosmetyku, ale rzeczywiście fajnym zabiegiem marketingowym było to "uczłowieczenie". Choć z drugiej strony, on tak do mnie mówi, a ja go... zużywam? ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz <3

Copyright © 2016 Polka gotuje i się maluje , Blogger